|
|
|
W dniu 07.06.04 otrzymałem z KWP następującego maila, którego treść pozostawiam czytelnikowi do przemyślenia:
Uliczne szaleństwo
Naśladujemy bezmyślnie prawie wszystko, co wymyślono w USA. Do niewinnego święta Zakochanych, czyli popularnych Walentynek i wywołującego gorące dyskusję psychologów Halloveen dołączył "Streetracing". Jak podają źródła właściciele sportowych aut zaczęli ścigać się między przecznicami amerykańskich miast od świateł do świateł (to dystans jednej czwartej mili, czyli coś około 402,5 metra), aby udowodnić - kto jest szybszy. Był to "niezły" pomysł na wyścigi w mieście. Niestety, ta forma wątpliwej rozrywki zdobywa coraz więcej fanów, szczególnie wśród młodych kierowców, także w Polsce.
Zdarza się, że uczestnicy tych wyścigów wykorzystują samochody stuningowane, których osiągi są nieporównywalne z ich fabrycznymi pierwowzorami. Sam widziałem fiata 126p, z którego została jedynie mglista linia nadwozia. W środku wszystko było inne. Silnik z japońskim gaźnikiem, tarczowe hamulce, specjalnie skonstruowane zawieszenie i system chłodzenia, pięciobiegowa skrzynia - nie sposób wprost wymienić wszystkich udogodnień, dzięki którym poczciwy maluch potrafił rozwinąć prędkość bliską 200 kilometrów na godzinę. Jego właściciel nie bierze udziału w zmaganiach fanów mocnych wrażeń. Zbyt ceni sobie własne życie.
Niebezpieczne zabawy miłośników motoryzacji przeszkadzają zwykłym ludziom. To naturalne. Żądają by policja powstrzymała te wyścigi. Apele raczej nie skutkują. Amatorzy takiej zabawy bardzo często zmieniają miejsca, po to aby uniknąć kontroli policyjnych, my staramy się zapobiegać tego typu wyścigom, bo - po pierwsze są nielegalne, a po drugie i taki argument powinien przemawiać do wyobraźni - są niebezpieczne. Odbywają się przecież na jezdniach, gdzie w większości przypadków obowiązuje ograniczenie prędkości nawet do 50 kilometrów na godzinę. W ich pobliżu, o czym chyba wszyscy zapominają mogą poruszać się piesi, rowerzyści, motocykliści czy dzieci, bo zdarza się, że nieodpowiedzialni rodzice zabierają swoje pociechy na darmowe widowiska. Choć nie zdarzył się do tej pory żaden śmiertelny wypadek - to jestem pewien, że to tylko kwestia czasu.
Ludzie zajmujący się tym problemem - nie obawiają się nazywać takich wyścigów po imieniu - określając je dosadnie chuligaństwem drogowym, choć dzielą uczestników na dwie grupy. Pierwszą, która chciałaby by się ścigać z zachowaniem bezpieczeństwa i takich, którzy nie czują nic innego poza pedałem gazu i nie interesują ich inni użytkownicy dróg.
Dopóki takie wyścigi nie zostaną w naszym kraju zalegalizowane policja będzie starała się zapobiegać im w różny sposób. Prewencyjnie, aby uniemożliwić kierowcom ściganie się lub restrykcyjnie, kontrolując stan techniczny i w przypadkach, gdy istnieje podstawa zatrzymywać dowody rejestracyjne.
Myślę, że istnieje jeszcze inny dobry sposób na powstrzymanie tego szaleństwa. Zabierałbym śmiałków na każdy wypadek ze skutkiem śmiertelnym. Być może widok ludzkich zwłok i ogrom ludzkiego nieszczęścia otrzeźwiłby gorące głowy o wiele skuteczniej niż przestrogi policjantów z drogówki.
Witold Kozicki
Przeglądając dzisiaj (04.11.02) forum.tuning.pl natknąłem się na taki oto post:
Warszawa, 2002-11-01
Piotr Dobrowolski
Warszawa
ul. ...................
Komendant Komendy Powiatowej Policji
w Sochaczewie
ul. Warszawska 23
96-500 Sochaczew
S K A R G A
Szanowny Panie,
W dniu dzisiejszym, na wyjeździe z Sochaczewa zostałem zatrzymany przez patrol Policji. Pozornie wydawałoby się, że słusznie ponieważ z pasa do skrętu w lewo pojechałem prosto. Na najbliższym skrzyżowaniu podjechał do mnie policyjny radiowóz, policjant powiedział: "Masz się natychmiast zatrzymać" Odpowiedziałem, że spieszę się do szpitala z dzieckiem które przed kilkoma minutami zostało pogryzione w twarz przez psa, krew zalewa mu twarz i nie wiemy co jest z jego okiem (jechałem z żoną). Policjant niewzruszony, wręcz z pretensją w głosie: "masz się zatrzymać!!!" Powiedziałem aby pokazali gdzie bo chyba nie będziemy tamować wylotowej drogi na Warszawę. Policjanci nakazali jazdę za nimi. Stanęliśmy na poboczu. Wyszedłem z samochodu i podając dokumenty błagałem aby nas czym prędzej puścili ponieważ obawiamy się o zdrowie małego synka (rok i 8 miesięcy). Panowie policjanci jakby ich nie obchodziło nic poza tym, że złamałem przepisy zabrali się do pisaniny, zadając mi pytania zwracali się do mnie per ty. Nakazali także, abym wyczyścił tablice rejestracyjne z brudu, mówiąc: wyczyść jakąś szmatą ten syf z tablic bo nigdzie dalej nie pojedziesz" Następnie pan policjant stwierdził, że za to wykroczenie taryfikator przewiduje mandat w wysokości 400 zł ale w moim przypadku 100 zł wystarczy. Powiedziałem, że odmawiam przyjęcia mandatu ponieważ spiesząc się do szpitala ratowałem zdrowie mojego jedynego synka. Pan policjant powiedział, że w takim razie będzie zmuszony zabrać mnie na komendę w celu przesłuchania. W tym momencie odjęło mi mowę... Zgodziłem się na mandat albowiem chciałem jak najszybciej znaleźć się w dobrym dziecięcym szpitalu. Po odebraniu mandatu poprosiłem o numery służbowe panów służbistów bez serca! Oto one: 544932 (ten pan na koniec starał się być miły) oraz 116329 (wyjątkowy cham!). Struże prawa opóźnili przyjazd do szpitala o 20 minut, właśnie tyle trwała cała kontrola. Jestem oburzony, policja nie służy do karania lecz jej podstawowym zadaniem powinna być ochrona zdrowia obywateli. Do tego ta instytucja została powołana. Ja na miejscy panów policjantów włączyłbym sygnał i zapewnił eskortę do szpitala. Mam nadzieję, że funkcjonariusze zostaną odpowiednio ukarani bo jeśli będziemy tolerować takie zachowania policji to nagle okaże się, że bandyci mają od nich więcej serca...
Niniejszym proszę także o anulowanie nałożonego na mnie mandatu, był on co najmniej nie na miejscu.
Z poważaniem
Piotr Dobrowolski
Tekst ten zamieściłem w odpowiedzi na prośbę poszkodowanego o nagłośnienie sprawy. Zachowanie policjantów pozostawiam bez komentarza. Szkoda tylko, że takie jednostki psują reputację policji.
Dzisiaj (21.11.02) dotarło do mnie pismo, które w zupełnie innym świetle przedstawia wyżej opisany przypadek. Jak było w rzeczywistości? Nie wiem, ale po tych wyjaśnieniach mam lekkie wątpliwości co do słuszności zarzutów Piotra D...
W dniu 06.11.2002r do Komendy Powiatowej Policji w Sochaczewie wpłynęła skarga Piotra D. z Warszawy, w której zarzuca on policjantom sochaczewskiej drogówki naruszenie ochrony zdrowia i życia dziecka , bezduszność policjantów oraz niesłuszne ukaranie mandatem za popełnione wykroczenie.
Skarżący w dniu 04.11.2002r opis zdarzenia opublikował w Internecie z prośbą o medialne nagłośnienie sprawy. Opis i skarga to dwa różne dokumenty
Policja niezwłocznie rozpoczęła czynności wyjaśniające w wyniku którego, ustalono następujący przebieg zdarzenia;
W dniu 1 listopada około godz. 16.15 w Sochaczewie na skrzyżowaniu ulic Warszawskiej i 1-go Maja kierujący sportową Toyotą Suprą 31- letni mieszkaniec W-wy Piotr D. przejechał na wprost przez skrzyżowanie z pasa ruchu przeznaczonego do skręcania w lewo. Po zatrzymaniu przez patrol ruchu drogowego kierujący oświadczył, że pies pogryzł jego 20-to miesięcznego syna i jedzie z nim do szpitala. Ponieważ jechał w przeciwnym kierunku policjanci zaproponowali wezwanie karetki lub też pilotaż do szpitala w Sochaczewie. Kierujący odmówił udzielenia pomocy przez pogotowie w Sochaczewie. Ponieważ ugryzienie przez psa dziecka w nos nie stanowiło zagrożenia życia, twarz dziecka nie była zalana krwią, jak medialnie przedstawił to kierujący Toyotą, kierującemu zaproponowano za wykroczenie drogowe mandat karny w wysokości 100 zł i poinformowano, iż powyższe wykroczenie skutkuje nałożeniem 5 punktów karnych. Taryfikator za powyższe wykroczenie przewiduje mandat karny w wysokości do 400 zł. Kierujący Toyotą lekceważąco wypowiadał się co do popełnionego wykroczenia twierdząc, że jest rajdowym mistrzem Polski, ma znakomite opanowanie samochodu i w ,,stołecznej" ma wielu znajomych, bo jego ojciec był Komendantem ,,lotnej" w Warszawie. Kierujący został poinformowany o prawie odmowy przyjęcia mandatu i skierowaniu sprawy do sądu. W czasie wypisywania mandatu jeden z policjantów zwrócił uwagę na nieczytelne, zabrudzone tablice rejestracyjne. Kierowca przetarł tablice i przyjął mandat karny. Kontrola trwała około 8 minut. Następnie skarżący odjechał do W-wy. Jak wynika z karty informacyjnej na izbie przyjęć szpitala Klinicznego na ul. Marszałkowskiej był o godz. 16.40. Zatem odcinek około 70 kilometrów z Sochaczewa do W-wy trasą nr 2 i przez Warszawę w godzinach szczytu komunikacyjnego przejechał w około 25 minut. Należy zadać pytanie ilu uczestników ruchu naraził na utratę życia, nie mówiąc o przewożonych Toyotą pasażerach; własnym dziecku i żonie. Dziecku w izbie przyjęć założono dwa szwy z lewej strony nosa i podano antybiotyk. Powyższe obrażenia nie zagrażały życiu dziecka i taką pomoc medyczną można było uzyskać również w szpitalu w Sochaczewie, gdzie dojazd do szpitala trwałby 2 minuty. Ponadto w nagłych przypadkach do dyspozycji jest karetka pogotowia ratunkowego lub śmigłowiec. Biorąc pod uwagę powyższe okoliczności należy stwierdzić, że powyższe zdarzenie nie spełniało znamion stanu wyższej konieczności.
Z ewidencji ukaranych kierowców wynika, że w/w kierowca z trzyletnim stażem nie po raz pierwszy wszedł w kolizję z prawem. Wielokrotnie naruszał przepisy w ruchu drogowym, za co był karany mandatami. Ponieważ przekroczył limit punktów karnych w marcu br. został skierowany na egzamin sprawdzający kwalifikacje, który zdał 28 maja br. Jak widać z egzaminu nie wyciągnął żadnych wniosków.
Najbardziej bulwersujące w tej sprawie jest zachowanie mediów TVN i Super Expresu. TVN przedstawiając informacje w Faktach w dniu 9 listopada z kilkuminutowego wyjaśnienia rzecznika prasowego policji wyemitowała tylko kilka słów. Również Super Expres pominął istotny w sprawie szczegół, że sochaczewscy policjanci proponowali pilotaż do szpitala w Sochaczewie lub wezwanie karetki pogotowia ratunkowego, jednak kierujący rajdową Toyotą stwarzając zagrożenie w ruchu drogowym udał się do szpitala w Warszawie, choć pomoc medyczna mogła być udzielona na miejscu. Czyżby prowincjonalny szpital w Sochaczewie i Pogotowie Ratunkowe nie posiadało wyspecjalizowanej kadry do udzielenia pomocy medycznej?. Sochaczewscy policjanci drogówki są przeszkolonymi ratownikami drogowymi i pełniąc służbę na drogach powiatu wielokrotnie udzielali pomocy, w tym pilotując pojazd z rodzącą kobietą do sochaczewskiego szpitala. Ewidentne pomówienia policjantów przez skarżącego mające na celu uniknięcie zapłacenia mandatu i wpisu 5 pkt karnych do ewidencji, jednostronne nagłośnienie w TVN i Super Expresie spowodowały to, że w/w zapomniał, iż chcąc oskarżać innych trzeba najpierw samemu zrobić rachunek sumienia z własnego postępowania.
Naczelnik SRD KPP w Sochaczewie, nadkom. mgr Sławomir Kęsicki
Opinia o pewnym redaktorze...
Już raz zamieszczałem na łamach tej strony swoją opinię odnośnie firmy Prus Tuning. Tym razem opinia nie dotyczy firmy, lecz konkretnej osoby. Nie wymienię jej jednak z imienia i nazwiska choć sądzę, że wszystkim tuningowcom w jakiś sposób jest znana. A jest nią jeden z redaktorów poczytnego wśród tuning'owców pisma GT. Dodam, że przez pewien czas jeździł opisywanym w tym piśmie Fiatem Bravo 2,0 HGT - 196 KM. I właśnie tego samochodu ( a raczej redaktora ) dotyczy moja opinia. Omawianą furkę kupił mój kolega i dodam, że był bardzo z tego powodu szczęśliwy ( jak pewnie byłaby większość z nas ). W końcu kupił samochód z wałkami Schrick'a, układem wydechowym Supersprint'a i chip'em, który posiada moc prawie 200 KM. Pierwsza rzecz to fakt iż w omawianej furce nie było Supersprinta i kolega musiał kupić go sam. A druga i trzecia, która wyszła na jaw dopiero niedawno to zamontowane oryginalne wałki "made in Fiat" i brak chip'a. A co się stało ze Schrick'iem ?
Po prostu znany nam redaktor wymontował co droższe rzeczy, lecz sprzedając samochód sobie za nie policzył. Ile dokładnie nie wiem, ale wałki to cos koło 4000 zł, a układ wydechowy koło 3000 zł.
A pan redaktor między czasie kupił Fiata Stilo 1,8 i podobno jest z niego zadowolony :)
Opinie na temat mojego tekstu wyróbcie sobie sami.
Pozdrawiam,
Artur
Poniżej zamieszczam treść maila przysłanego do mnie przez ww. redaktora:
No, coz moge napisac tylko tyle. Auto kupione z komisu. Wszystkie elementy instalowalem osobiscie w Polsce. Wyjatkiem jest kolektor, maska przednia Cadamuro Design, zderzak przednie Abarth, oraz tlumik koncowy Sebring. Tlumik koncowy Sebring wymienilem na Remusa, a przedni zderzak musial kupic ponownie, gdyz pierwotny zostal polamany w skutek kraksy w Szwajcarii. Nie wiem, skad podane sa sume za elementy, skoro osoba kupujaca auto byla pewna, ze sa zainstalowane. Wiec to jakas bzdura! Osoba nie wspomina, iz niejako w prezencie otrzymala dosc drogie przednie glosniki i komplet opon zimowych. Generalnie nie wiem, co ma na celu pisanie takich banialuk.
Podsumowanie, które otrzymałem od Artura:
Tym razem mysle, ze to juz podsumowujacy mail do Ciebie w sprawie Bravo HGT.
Odwiedzilismy, wszystkich ktorzy mogli miec cos wspolnego z tuningiem tego Fiata ( oprocz Carservisu ) i wszyscy sie tego wyparli. Mysle, ze Carservis tez by tak uczynil, bo podejrzewam ze tuning opisywany w GT to po prostu bajer, a dokumenty ktore Pan Michal mial wyciagnac od dealer'a Fiata to czysty blef.
Jesli wiec mozesz zamiescic ponizszy tekst na swojej stronie bylbym zobowiazany. Traktuj go jako podsumowujacy z mojej strony. Mysle ze wiecej podsumowan ode mnie nie bedzie, gdyz sprawa ze wzgledu na swoja "przestarzalosc" raczej nie znajdzie prawnego rozwiazania.
Artur
Więcej na ten temat znajdziecie tutaj.
Co jest dla Ciebie najważniejsze: prędkość maksymalna, czy przyśpieszenie?
|
| Prędkość maksymalna (2) | 2.70% |  | | Predkość max oraz przyśpieszenie (21) | 28.38% |  | | Przyśpieszenie (51) | 68.92% |  |
Głosowano łącznie 72 razy.
|
|
Bardziej liczy się dla mnie tuning...
|
| Optyczny (21) | 16.28% |  | | Poprawiający wlasności jezdne samochodu (108) | 83.72% |  |
Głosowano łącznie 125 razy.
|
|
Tuning elektroniczny
|
| Już przeprowadziłem (chip, box) (12) | 12% |  |
| Planuję w przyszłości (41) | 42% |  |
| Chętnie, ale mnie nie stać (31) | 32% |  |
| Wydatek bez sensu (14) | 14% |  |
Głosowano łącznie 98 razy.
|
|
|
|
|