Koszty oszczędzania, czyli "tanie" LPG
(c) Łukasz D. 'Keloo' Olczyk dla vtuning.com

Co prawda instalacja LPG kłóci się z filozofią tuningu, ale polskie realia są nieubłagane. Zwłaszcza, gdy eksploatujemy samochód naprawdę intensywnie. Podążając tym tokiem myślenia, kilka lat temu (2001) założyłem w swoim samochodzie (Punto 55) instalację gazową. Z uwagi na obowiązujące prawo, wykorzystano system z komputerem i silnikiem krokowym sterującym ilością gazu. Niestety, nie dopatrzyłem pewnego dosyć istotnego szczegółu. Otóż instalator, kierując się zapewne chęcią maksymalizacji zysków, pominął jeden z istotnych (jak się później okazało) elementów. Tym sposobem pod maską mojego samochodu nie znalazł się tzw. emulator. Jest to układ elektroniczny symulujący normalne warunki pracy silnika. Jak wiadomo, komputer sterujący silnikiem spalinowym posiada możliwość dostosowywania parametrów pracy do aktualnego stanu jednostki, jakości paliwa, itd. Z powodu pazerności instalatora jednostka sterująca w moim samochodzie "nauczyła się" pracy ... na zerowej (dokładniej: minimalnej) ilości paliwa. Wszystko było dobrze do momentu gdy pewnego pięknego dnia skończył się gaz w zbiorniku. Bak był pełen, więc pełen optymizmu przełączyłem silnik na benzynę. Komputer natychmiast przeszedł na awaryjny tryb pracy (m.in. ograniczenie obrotów do ok. 4000) a samochód zaczął poruszać się "dosyć specyficznym" sposobem przypominającym raczej żabie skoki. Instalator oczywiście wyparł się wszystkiego, zresztą okres gwarancji miałem już za sobą. Po diagnostyce dowiedziałem się jeszcze o zniszczonej sondzie lambda i mocno zużytym katalizatorze. Chciałbym ostrzec wszystkich którzy chcą za bardzo oszczędzić - gdy instalator mówi że emulator nie jest potrzebny to po prostu kłamie (a zdarza się to zadziwiająco często).

PS. W mojej super sprawnej instalacji LPG przed kilkoma miesiącami padł silnik krokowy. Monter naprawdę dużo na mnie zarobił skoro nawet ten prosty element był tak niskiej jakości.