|
|
6.000 |
Wymiana kluczyka |
Zepsuty przycisk otwierający drzwi. |
gwarancja |
Nowy kluczyk otrzymałem po upływie niecałych dwóch tygodni. Zostałem zawiadomiony telefonicznie, że mogę przyjechać do serwisu w celu zaprogramowania centralki (trzeba zapamiętać kod kluczyka w komputerze samochodu). Jedyne zastrzeżenie dotyczy elektronika, który usiłował rozebrać zepsutego pilota. Niestety nie wiedział, że kluczyki tego typu są nierozbieralne i że należy wymieniać je w całości. |
|
|
8.000 |
Reset centralki drzwi |
Drzwi nie dają się otworzyć kluczykiem ani pilotem. |
gwarancja |
Czynność wykonana została przez tego samego elektronika, który wymieniał mi kluczyk. Tym razem nie mam jednak żadnych zastrzeżeń - sprawdzone zostały drobiazgowo wszystkie obwody centralnego zamka. |
|
19.09.02 |
13.671 |
Sprawdzenie pracy silnika |
Wycie przy rozgrzewaniu silnika. Hałas zmieniający się przy poruszaniu plastikową obudową rozrządu. |
gwarancja |
Mechanik zajmujący się moim samochodem albo nie wysłuchał dokładnie opisywanych przeze mnie objawów, albo kompletnie nie posiadał wyobraźni. Ponieważ hałasy występowały tylko przy zimnym silniku, musiałem zostawić samochód do rana. Zaznaczyłem, że intensywność wycia zmienia się przy ruszaniu pokrywą napędu rozrządu, więc pewnie coś się o nią ociera.
Następnego dnia oznajmiono mi, że osłona została zdemontowana (jak więc mogli cokolwiek usłyszeć?!) i że nic w silniku nie wyje. Polecono mi dalsze wsłuchiwanie się w hałasy i ich analizę. Nauczony doświadczeniem stwierdziłem, że mechanicy z serwisu nie poradzą sobie w moim przypadku i że sam muszę zabrać się do roboty. Odkręciłem więc pokrywę rozrządu i obejrzałem ją pod kątem ewentualnych zatarć. W miejscu napinacza paska rozrządu było jedno minimalnie wytarte miejsce.
Zmontowałem pokrywkę z powrotem i przy uruchomionym silniku docisnąłem ją lekko w miejscu wytarcia. Usłyszałem jakże mi znany hałas! Powtórnie zdemontowałem pokrywę , lekko wygiąłem w miejscu tarcia, a następnie poskręcałem wszystko do kupy. Hałas już się nie powtórzył... Poza złą diagnozą (a raczej jej brakiem), moje zastrzeżenia budzi fakt, iż mechanik rozbierając elementy silnika zostawiał je w trzech różnych miejscach - przy podszybiu auta, na ziemi oraz na stoliczku warsztatowym. Kręcący się w okolicy uczeń kopnął w pewnym momencie walające się po podłodze śruby. Niektóre z nich wylądowały przy sąsiadującym stanowisku. Po wykonanej robocie jedna śruba była niedokręcona, druga przekręcona, a trzeciej brakowało. Niestety schludność pracy mechaników pozostawia wiele do życzenia... |