|
|
|
Tuning ekstremalny : SWAP
(c) Łukasz D. 'Keloo' Olczyk dla vtuning.com
Teoria
SWAP, czyli zamiana silnika na większy (mocniejszy) jest w ostatnich latach coraz popularniejszym
sposobem poprawienia osiągów samochodu. Przykładowo, silnik 1.4 16V (90KM) z Opla Corsy B można
bez problemu podciągnąć klasycznymi metodami do 115KM mocy. Charakterystyka rozwijania osiągów
takiego silnika będzie jednak wymagać częstego korzystania z wysokiego zakresu obrotów. Ponadto,
znacznie zmaleje trwałość jednostki. Można jednak wykorzystać znany np. z Opla Vectry A silnik
2.0l 8V o mocy właśnie 115KM. Co z tego mamy? Fantastyczną trwałość silnika (prawie zupełnie
niewysilony) i idealny dla codziennej jazdy przebieg momentu obrotowego. W tym wypadku można
także zastosować 150-konną wersję silnika (C20XE) z Calibry, co przy masie Corsy skutkuje
naprawdę niesamowitymi osiągami. Wymiana silnika wygląda więc świetnie, ale ma pewne
ograniczenia. Pierwszym, i najbardziej oczywistym jest ... ilość miejsca pod maską. Niektóre
jednostki mogą po prostu się nie zmieścić. W pewnych przypadkach można ten problem
rozwiązać - przykładem mogą być Fiaty 126 ze sporymi silnikami umieszczonymi w miejscu tylnej
kanapy (np. 1.7 z Alfy Romeo). Drugim ograniczeniem jest wytrzymałość układu przeniesienia
napędu. Fabryczne sprzęgło ma małe szanse w starciu z momentem obrotowym większym o ponad 20%
od seryjnego. Skrzynia biegów zwykle wytrzymuje więcej od sprzęgła, natomiast bardzo podatne
na zniszczenie w przypadku SWAP-u są przeguby półosi. Często praktykuje się więc przekładanie
układu przeniesienia napędu wraz z silnikiem. Na koniec należy pamiętać o odpowiednim
zawieszeniu jednostki. Tzw. "bałwanki" z przykładowego silnika Corsy muszą ulec zniszczeniu
na skutek drgań znacznie większego silnika 2.0.
Dobór silnika
Najlepszym wyborem będzie oczywiście silnik który był/jest dostępny w przerabianym aucie. Tym
sposobem pod maski wielu Polonezów trafiły dwulitrowe silniki DOHC Fiata (112KM) lub Forda
(105KM). Dodatkowo, bardzo ułatwia nam to rejestrację samochodu, który ma już homologację na
dany rodzaj napędu. Następne w kolejności łatwości wykonania są silniki z tej samej rodziny.
Często różnią się one tylko średnicą cylindra. Przykładem może być seria silników K16 Rovera
- jednostki 1.4 (znana z Poloneza i Rover-ów serii 200-400), 1.6 i 1.8 (używana w MGF) są z
zewnątrz właściwie nie do odróżnienia. W skrajnym wypadku można nawet nie przerejestrowywać
samochodu. Wymieniamy tuleje, układ tłokowo-korbowy, rozrząd i osprzęt - zasadniczo, wszystko
oprócz bloku z numerem silnika. Legalność takiego działania można kwestionować - ale zaletę w
postaci niezmienionych kwot ubezpieczenia trudno przecenić. Trzecie w kolejności są silniki z
innej rodziny, ale tej samej firmy co oryginał. Ułatwi nam to zestawienie silnika ze skrzynią
biegów - obudowy będą do siebie pasować. Jeżeli nie zwiększamy mocy zbyt drastycznie takie
działanie ułatwi i skróci prace przy SWAP-ie. Najtrudniejsze do przełożenia są wszelkie
pozostałe silniki. Mamy wtedy duży wybór, ale i duży kłopot. Najczęściej musimy wraz z silnikiem
przełożyć skrzynię biegów i resztę układu przeniesienia napędu. Czasami powstają w ten sposób
konstrukcje naprawdę przedziwne - przykładem może być znany wśród 400-metrowców srebrny Polonez
z silnikiem i skrzynią Forda Scorpio 2.9 V6, wałem z BMW serii 3 i mostem z Fiata Argenty.
Rejestracja
Prawdziwa rosyjska ruletka. Oprócz sytuacji gdy przekładamy homologowany dla danego modelu
silnik często czekają przedziwne sytuacje. Wszystko zależy od ... urzędu w którym dokonujemy
rejestracji. W niektórych po prostu wbijają w dowód "Silnik C20XE" i mamy kłopot z głowy.
W innych można dowiedzieć się, że samochód z przełożonym silnikiem to "SAM" albo (co jest już
naprawdę zabawne) "PROTOTYP". W obu tych wypadkach czekają nas, niestety, drogie i długotrwałe
badania homologacyjne. Nie muszę chyba wspominać, że bardzo komplikuje to kwestię ewentualnej
odsprzedaży samochodu :)
|
|
|