Test Xado

Drodzy użytkownicy aut wszelakich!

Dzisiaj miałem okazję przekonać się o działaniu, znanego na pewno części z Was, preparatu Xado. Produkt ten zaaplikowałem do skrzyni biegów swojej Alfy Romeo 147. Pomimo niewielkiego przebiegu (16 kkm) zauważyłem niepokojące objawy podczas przełączania z dwójki na trójkę, przy bardzo wysokich obrotach. Przyczyną był moim zdaniem przedwcześnie zużyty synchronizator, co objawiało się delikatnym zgrzytnięciem podczas szybkiej zmiany biegów. Ponieważ efekty dźwiękowe nie były jeszcze zastraszająco niepokojące, postanowiłem wstrzymać się z rozbieraniem skrzyni i wypróbować testowany już wcześniej przez PunTomasa (autokacik.pl) oraz KvM (autocentrum.pl) preparat marki Xado. Z duszą na ramieniu wcisnąłem zawartość tubki do środka skrzyni biegów mojego autka, a następnie zgodnie z zaleceniami przejechałem ponad 10 km do przodu, z prędkością 90 km/h. Następne 200 m przejechałem na wstecznym biegu (tym razem z mniejszą prędkością:), budząc zdziwienie rolników w wiosce, którą wybrałem jako miejsce drugiego etapu obróbki. Po tych kosmicznych zabiegach udałem się w drogę powrotną. Po przejechaniu mniej więcej 25 km postanowiłem sprawdzić felerną trójkę. W tym celu ruszyłem ze startu zatrzymanego, przełączając szybko biegi. Gdy przyszła pora na trójkę pchnąłem błyskawicznie lewarek do przodu. I co? - zapytacie. I nic... Żadnego zgrzytu! Próbę powtórzyłem jeszcze kilkakrotnie. Za żadnym razem moje ucho nie było drażnione niepokojącymi dźwiękami. Efekt działania xado przerósł także moje najśmielsze oczekiwania. Niestety nie mogę powiedzieć, czy ów preparat cokolwiek odbudował w mojej skrzyni. W tej chwili tego nie sprawdzę, gdyż jak ręką odjął zniknęła konieczność jej rozbierania. Jedno jest pewne: W moim przypadku xado spełniło swoją rolę (wyeliminowało zgrzyty) i to jest dla mnie najważniejsze. Wielu z Was zadaje sobie pytanie: Czy efekt ten utrzyma się przez dłuższy czas? Odpowiadam: Nie wiem, ale będę na bieżąco informował o każdej korzystnej lub niekorzystnej zmianie.

TomekJ


Oto opinia nadesłana przez Dadick'a:

Zastosowalem Preparat XADO w samochodzie z przebiegiem 506000 km. Silnik byl w bardzo dobrym stanie, nie bylo z nim problemow i nie bral oleju. Od poczatku eksploatowany byl na olejach syntetycznych. Stosowalem wiec XADO z drzacym sercem. Obrobka byla przeprowadzona scisle wg zalecen producenta. I co ? Po 200 kilometrach nic, wlalem druga tubke i po kolejnych 200 kilometrach zadnych namacalnych efektow. Wlalem trzecia tubke i po 200 kilometrach tez zadnych zmian. Spokojnie przejechalem jeszcze 180 kilometrow i pojawily sie pierwsze efekty! Silnik zaczal pracowac wyraznie ciszej, szczegolnie na biegu jalowym. Stal sie tez wyraznie zwawszy. Na stacji benzynowej tez pozytywna zmiana-spalanie srednio o 1,4 litra mniejsze (jezdze na gazie). Od zastosowania XADO przejechalem 1122 kilometry, a pelny efekt ma byc po 1500 kilometrow, wiec zobacze co dalej. Oby tak jak do tej pory, czyli coraz lepiej.

Dadick


Kolejna opinia:

Vw Passat (1987 rok) Witam, Jest mi bardzo miło, że moja opinia dotycząca ceramizerów może się dla Państwa okazać ważna. Nie dysponuję, niestety, żadnymi pisemnymi dowodami muszę się więc oprzeć na moich subiektywnych wrażeniach kierowcy i właściciela auta, no, ale w końcu kupowałem ceramizery nie w celach badawczych, tylko żeby poprawić osiągi swego samochodu. A te i owszem uległy znacznej poprawie dzięki czemu zaoszczędziłem nie tylko pieniądze na paliwie ale - co dla mnie najważniejsze - sporo nerwów w czasie dopiero co minionej, ciężkiej i mroznej zimy. Auto którym jeżdżę to stary, wyprodukowany w 1987 roku Volkswagen Passat z silnikiem Diesla o pojemności 1600 ccm. Nie jestem w stanie ustalić prawdziwego przebiegu tego pojazdu, zresztą kupowałem go wiedząc, że silnik był wymieniany a licznik przebiegu pokazywał ok 220 tysięcy kilometrów... co i tak wydawało mi się podejrzanie mało. Auto było sprawne, jednak po paru miesiącach zauważyłem intensywne dymienie z rury wydechowej, przedmuchy poprzez odmę na filtr powietrza, brak mocy, w końcu - zużycie oleju silnikowego przekraczające wszelkie normy. Inaczej mówiąc: silnik "zaczynał się kończyć"... Na remont stać mnie nie było, na zakup innego silnika również, do wszelakiej maści "doktorów" zagęszczających olej nie mam zaufania, więc w sumie pogodziłem się już z myślą, że do "śmierci technicznej" auta zostało jakieś dziewięć miesięcy, rok przy dobrym traktowaniu... Szczęśliwy z tego powodu nie byłem, kupowałem to auto z myślą, że posłuży wiernie jako pojemny i oszczędny konik roboczy przynajmniej trzy lata. Ponieważ od czasu do czasu dokonuję zakupów lub sprzedaję coś przy pomocy Allegro na ceramizery trafiłem właśnie tam. Przeczytałem opis i opinie uzytkowników, pośmiałem się trochę z jazdy Polonezem bez oleju bo z natury sceptyczny jestem i mam problem z wiarą w cuda, przeliczyłem, że moje auto potrzebowałoby conajmniej 2 opakowań ceramizera co oznacza koszt przekraczający 100 złotych. Dla innych to pewnie drobne, dla mnie nie.... dałem sobie spokój. Parę dni pózniej rozmawiałem o ceramizerach z kolegą posiadającym takie same auto, wiadomo, samochodziarze, zwłaszcza jeżdżący takim samym modelem mają o czym rozmawiać. Treść rozmowy sobie daruję, jedno jest ważne - kumpel ceramizery zastosował i chwalił strasznie. Wróciłem do tematu, żal mi było tej stówki okrutnie ale obiecywane korzyści nęciły, kliknąłem "kup teraz". Instrukcję stosowania studiowałem kilkakrotnie, zapodałem ceramizer do silnika i zgodnie z zaleceniami użytkowałem auto jakbym woził panią Daisy... Poprawa nie pojawiła się nagle, powiem uczciwie, po dwóch tygodniach wątpiłem czy pojawi się wogóle. Żal za utraconą stówką narastał. Gdzieś tak po półtorej miesiąca wybrałem się w odwiedziny do mieszkającej w sporej odległości familii, myślę: praca silnika i przyrost mocy to wrażenia, które zmierzyć trudno. Może i faktycznie łatwiej się kręci, może i mniej dymi, nawet niektóre auta mogę wyprzedzać.... ale tego wszystkiego zmierzyć się nie da, a przynajmniej ja nie posiadam właściwych przyżądów. Ale - zmierzenie spalania to nie taka znowu filozofia. Zalałem autko do pełna i wyruszyłem w liczącą 500 kilometrów trasę. No i wtedy dopiero, tankując auto na drogę powrotną przestałem żałować wydanych pieniędzy. Wiadomo, że w zależności od stylu jazdy auto różnie spala, ale o moim wiedziałem jedno: na tej trasie zawsze brał 32 - 35 litrów oleju napędowego. Tym razem do baku zmieściło się 26 litrów !!! Aż tak oszukać się nie da, nawet jadąc równo 90 na godzinę na całej trasie!! A więc ceramizer działa!! Pózniej było już tylko lepiej. Dymek z rury zanikł, filtr powietrza przedtem zmieniany nieustannie teraz jest suchy, przedmuchy widoczne po otworzeniu korka wlewu oleju zanikły. Mówię o faktach sprawdzalnych. Moje wrażenie, że auto lepiej startuje, równiej chodzi, nabrało mocy i jest zdecydowanie cichsze to tylko wrażenie, sprawdzić się nie da i nikt nie musi mi wierzyć. Ale fakty pozostają faktami - oleju do silnika dolewałem coraz mniej, teraz nie muszę już dolewać, koszty przejazdu 100 kilometrów spadły, inwestycja w ceramizer zwróciła się i przynosi zyski... No i jeszcze ta ostatnia zima - śmiać mi się chciało, i to złośliwie. Tak jak niektórzy z moich nowobogackich sąsiadów w błyszczących furkach śmiali się z mojego starego Passata... Przy minus 25 stopniach o 6.00 rano ja wsiadałem do mojego VW, podgrzewałem dwa razy świece i odpalałem auto. Moi sąsiedzi odpalali komórkę i dzwonili po radiotaxi z kablami :-))) Może to i nieładnie, że jestem trochę złośliwy, ale nie znam prawdziwego kierowcy, który nie byłby przewrażliwiony na punkcie swojego samochodu. Ja mojego Passata lubię bardzo i strasznie jestem szczęśliwy, że udało mi się odwlec jego koniec... Nie twierdzę, że ceramizer zamalował ślady rdzy na błotnikach, naprawił tylną wycieraczkę i skleił klosz od lampy - to nie jest "szara maść" na wszelkie samochodowe usterki. Ale wiem na pewno, że silnik jeszcze śmiga tylko dzięki ceramizerowi, nic innego nie stosowałem. To tyle na temat moich wrażeń z zastosowania ceramizera... nikogo nie chcę przekonywać, wydatek, jak pisałem dla mnie przynajmniej był spory. Ale opłaciło się, a przecież o to chodzi. Andrzej Karpiński

W lipcowych i sierpniowych (2005r) odcinkach magazynu motoryzacyjnego "Na osi" nadawanego przez TVN7 zaprezentowano omawiane preparaty oraz test jazdy 300 km bez oleju. Relacja na stronie producenta.

W tej chwili preparaty sprzedawane są pod inną nazwą tutaj.